Może komuś się przyda.
Kiedyś Darek Spisak pokazał mi (i nie tylko mi) ciekawy aport bażanci. Było to kilka skór z bażanta wraz z pazurkami, skrzydełkami i głową. Kupiłam bażanta, kilka dni pożył bo nie mogłam się zabrać do jego zabicia. Ale jak już go załatwiłam, rozcięłam skórę na klacie i powoli oddzielając skórę od tuszki zdejmowałam ją wraz z piórkami, przy nogach i skrzydłach oraz głowie odcięłam część mięsno-kostną. Potem powiesiłam tą skórę z piórami na balkonie do wyschnięcia i po jakiś dwóch tygodniach była już do użytku. Nie zepsuła się.
Można kilka takich bażancich skór ze sobą związać, albo w środek skóry włożyć aport. U mnie skóra pożyła dość długo. Ważne tylko aby po każdym użyciu powiesić ją do obeschnięcia.